31 august 2011

poetry

zielona cebulka
zielona cebulka

gniazdka

nigdy nie miałam problemów z jąkaniem, rodzice się kochali,
ładna buzia, kilku złych kolegów i kompleks głupszej siostry ― to wszystko, 
koniec niespodzianek, ja tylko tak wyglądam, jak gdyby namieszali we mnie 
obleśni wujkowie. znasz mnie dobrze, szykują się poważne plany,  więc nie patrz 

już na to dziecko, ono  nie jest głupie, tylko boi się psów i jeży, nie zniechęcaj się, 
nasze będzie lepsze, ale najpierw opowiedz, jak umierała ci matka, chcę być 
otyłym chłopcem z piątej klasy i kolorową bozią z pustym uśmiechem, która obiecała
 za wiele - pozwoliła zasnąć, pustym pokojem i krzykiem. miło jest patrzeć,  jak płaczesz,

sama też lubię się wzruszyć, nie próbuję zrozumieć - coś mogłoby zostać na dłużej.
a przecież my nigdy nie będziemy jednym, choć jedno może nam zostać
ze swoim jąkaniem, rozbitą rodziną, miłością do psów, jeży i saren.

Kasiaballou vel Taki Tytoń
31 august 2011 at 17:43

Refleksyjny. W sumie z posmakiem autobiografii, lub jej próby, a moze tylko kreacja/improwizacja. Odnajduję się w tych wersach. Fajne pisanie.

report

alt art
28 october 2013 at 11:23

zbyt wiele..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register