Za oknami zmierzchało lato
z zarośli nieśmiało wynurzały się nawłocie
krzewy winogrona zaczynały ociekać żółcią
ty zawsze rozmowna milczałaś
leżąc z dogasającym spojrzeniem
długimi głębokimi oddechami odliczałaś ostatnie minuty
wilgotnym wacikiem nasączałem twe suche usta
moje oczy naciągały podskórnym strumieniem łez
twoje ciało traciło resztki ciepłego dotyku
w pokoju obok spiker podawał prognozę
na jutro, którego już nie będzie
a ty odchodziłaś w stronę, gdzie było ci po drodze
pozostając cały czas na odległość spojrzenia
gasłaś jak światła na scenie po skończonej sztuce
czy ja ci mówiłem, że cię kocham?
ty wiedziałaś prawda, że wiedziałaś?
trwałem jak halabardnik na straży spokojnego zachodu
zbroczony bólem, którego jeszcze nie czułem
sierota pozostawiony w szczerym polu życia
gdzie prawda droczy się z fałszem dobro ze złem
pamiętam jak jeszcze nie dawno
przychodziłaś do mojej kołyski dotykając mnie głosem
później ja niepocieszony, pocieszałem ciebie
dzisiaj każde z nas poszło swoją drogą
lecz przyjdzie dzień, kiedy do ciebie dołączę
jak dzień do budzącej się nocy
autentycznie piękny i wzruszający wiersz
report
kilka slow bym z tego ten wiersza uciela Edmundzie...ale po co? jest piekny ;))
report
A mi się tak smutno zrobiło - poruszyłeś moje wspomnienia:)
report
Nie dawno minęła pierwsza rocznica śmierci mej matki a byłem przy niej w ostatnich godzinach jej życia. I tond ten refleksyjny wiersz poświęcony jej ostatnim godzinom śmierci. Dal zmiany nastroju polecam moje ostanie opowiadanie, jakie dzisiaj zamieściłem na prozie pt. „ Miłość spod latarni”za recenzje dziękuje i pozdrawiam.
report
Nie dawno minęła pierwsza rocznica śmierci mej matki a byłem przy niej w ostatnich godzinach jej życia. I stąd ten refleksyjny wiersz poświęcony jej ostatnim godzinom życia. Dala zmiany nastroju polecam moje ostanie opowiadanie, jakie dzisiaj zamieściłem na prozie pt. „ Miłość spod latarni”za recenzje dziękuje i pozdrawiam.
report
Edziu ten wiersz przypomina mi rowniez smierc matki.piekny ,pozdrawiam
report