Gdzie się zatraciłaś
moja wieżo mądrości,
rozmemłane myśli
problemy sterczące
jak wychudłe kości.
Wyzute z marzeń
skrawki mego nieba,
dokąd mnie prowadzisz
drogo zawiła i kręta
wybrukowana słabością,
ubabrana grzechem
czy zdołam cie okiełznać ?
zanim dotrę do drugiego brzegu.
Wiersz dobrze napisany, pełen ciekawych metafor. Szkoda, że w nastroju minorowym ale w miarę upływu czasu coraz trudniej nam o radosny optymizm. :)
report