Miejsce mego poczęcia

Ulica Mała numer niewielki
dwa domy jeden na krzyż
tak na wypadek wszelki.
I postacie, których już nie ma
Gruba Helcia, Zdzichu, Benia
środkiem droga szlaką wymoszczona,                        
przykurzone kwiaty w ogródkach
jabłoń, co owoce przed czasem strąca.
Nad nią niebo pogodne i czyste
co wchłonęło wszystkie wspomnienia
te złe i przyjemne i spojrzenia matki oczywiście
co ciągle tam pozostają jak bzy majowe uroczyste.
Niesione, co roku w dniu jej święta
były to lata pełne spokoju i szczęścia,
tak zapisało się miejsce poczęcia.

Józef Załuski
17 november 2010 at 18:31

Tak to już bywa , im człowiek starszy tym częściej wraca wspomnieniami do swego miejsca urodzenia .Piękny poetycki powrót do takiego punktu wyjścia czyta się sięgając samemu myślami do rodzinnych stron.Juz z tego powodu wiersz warty jest uwagi . Na marginesie dodam ,że staram się zrozumieć starych Niemców odwiedzający tereny zachodniej Polski gdzie tkwią ich korzenie .

report

Edmund Muscar Czynszak
20 november 2010 at 12:51

W tym wierszu akurat chciałem przectawić ulice na której się urodziłem i mieszkałem w okresie dzieciństwa, a wskazany błąd serdecznie dziękuje i już poprawiam - przepraszam.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register