Potarganą
aleją wiatr liście goni
słońce
jeszcze czerwone, lecz już w agonii
za górą się
skryły skrawki letniej nocy
Wrony na
sejmiki w stada się zbierają
w sadach
nagie drzewa lato wspominają
spiżarnie
skrywają słoneczne specjały
Gorąca filiżanka
herbaty chłód dnia pochłania
borówki
rude ze złości, patrzą w mroczną stronę
zając w
gąszczu przysiadł czeka na swą żonę
Chłodem nasiąkają
szare skrawki wieczoru
orzechy już
wyschnięte rozsiadły się na pół stołu
przymrozkiem
przystrojone świerki patrzą w dal siną
Smutnym
szalem mgieł pokryły się pejzaże jesieni
złoty
uśmiech chryzantem nastroju nie zmienił
a w oddali
snują się cienie tych, co już odeszli
W
pokreślonej przestrzeni ciszy
huśtają się
płomyki cmentarnych zniczy
grając na
naszych wspomnieniach
martwe twarze z wczoraj dzisiaj milczą.
prawdziwa pocztówka Listopadowa, Edmundzie
report
Świetne oddanie nastroju listopadowych dni chociaz minął dopiero jeden ale miejmy nadzieję , że będzie ich więcej. Zaciekwił mnie ten zając czekający na żonę. Być może był to zwykły szarak i dlatego czekał, a czy sie doczekał? !
report
Bardzo dobrze zbudowany klimat, czuć go w każdym wersie, jestem na tak.
report
Zgadzam się z poprzednimi wpisami .
report