Skrawki października

Wiatr po lesie październikowe różańce
odmawia,
jeleń dostojnie przechadza się
skrajem,
ostatni śpiew ptactwa po kniejach się
niesie,
smutkiem naciąga sina kołdra mgieł z
nad bagien.
 
Dzień się z nocą zbratał wczesnym zmrokiem
częstuje
rozczochrane trawy naciągają wilgocią,
zasuszone bukiety letnich marzeń pod
sufitem się snują,
zziębnięta dzika grusza tkwi przy
drodze samotnie.
 
Zachlapana deszczem wąska ścieżka za
pagórkiem cienia nocy znika
pociąg, co odjechał czarnym warkoczem
dymu w niebo lekko kicha,
jeszcze tylko czarne wrony smutne
pejzaże lotem spenetrują,
potem tylko cichą wieczorną kołysankę
sitowia zaszumią.

Withkacy
23 october 2010 at 08:26

Bardzo mi się podoba ten melancholijny październik

report

Nina Malina
23 october 2010 at 09:53

Wiersz wspanialy,bardzo mi sie podoba ,pozdrawiam

report

An - Anna Awsiukiewicz
23 october 2010 at 10:37

Bardzo milutko.Prawie tam byłam. Pięknie opisane:))

report

Józef Załuski
24 october 2010 at 22:18

Co prawda Niemen słowami Tuwima inaczej opisuje październik ale Twój niewiele odbiega od tamtego a może nawet bardziej realny jak pisze moja szympatyczna przedmówczyni . Być może jest to jeden z lepszych Twoich wierszy. Czytam już trzeci raz i za każdym razem wydaje mi się coraz bardziej interesujący !

report

Paganini
25 october 2010 at 17:05

Świetny paźdźiernik. Bardzo dobry wiersz.

report

Edmund Muscar Czynszak
3 november 2010 at 21:40

Dziękuje za wszystkie komentarze.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register