9 september 2010

poetry

sylwester jasiński
sylwester jasiński

Łąka


Z rana rosą okraszona,
otulona gęstą mgiełką,
budzi łąka się zielona
słońcem połechtana lekko.
 
Właśnie słońce to sprawiło
złotym blaskiem promieniejąc.
Łąkę ze snu przebudziło,
ciepłem dookoła dzieląc.
 
Świtem malarz się przechadzał,
znaleźć motyw chciał w plenerze.
Ujrzał łąkę - stelaż stawia,
wiesza na nim płótno świeże.
 
Wiatr już całkiem mgłę przegonił,
niesie świeży zapach łąki,
przed artystą cud odsłonił,
trzeba tu mistrzowskiej ręki,
by to cudo namalować
i nie tracąc ani chwili
pędzle farbą poczęstować,
już maluje to, co widzi.
 
Trawa chwastem przerzedzona
swą zielenią oczy pieści.
Kwieciem różnym ozdobiona
barw paletę w sobie mieści.
 
Kwiaty w słońce zapatrzone
wolno płatki rozchylają
i owady wciąż spragnione
na swój nektar zapraszają.
 
Trudno wszystkie je wyliczyć:
Pszczoły, trzmiele i motyle,
każde chce nektaru wypić,
każde czeka na tę chwilę.
 
Nieopodal przysiadł zając,
za nim lasek jest sosnowy.
Na artystę spoglądając
do ucieczki wciąż gotowy.
 
Pięknie w okół, kolorowo,
błękit nieba to podkreśla.
Białe chmurki tuż nad głową,
obraz pozostanie w sercach.
 
Łąka pachnie, łąka żyje,
łąka kwitnie i dojrzewa.
Wiele rzeczy jeszcze kryje,
namalować ich się nie da!

Wojciech Jacek Pelc
9 september 2010 at 21:16

a ta łąka to chyba tak gdzieś w okolicach częstochowy ;)

report

sylwester jasiński
10 september 2010 at 14:03

"Częstochowa" to jest też piękna okolica i bardzo "często" nie doceniana przez tutystów takich jak Ty, ale mimo wszystko nie widzę w tym nic złego, bo przecież każdy ma jakieś swoje ulubione miejsce i to wcale nie znaczy, że inne są brzydsze, albo gorsze...po prostu rzecz gustu!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register