27 january 2011

poetry

Robert Hiena
Robert Hiena

Pani z Ciemnogrodu

Czarna Madonna
spogląda w twe oczy
pogłębiając troskę
o ludzkie istnienie.

Napędzana ropą,
z prędkością pocisku
uchwala ustawy
i dokonuje aborcji.

Przepełnia rzeki
i całuje dzieci
w hospicjach
na dobranoc.

Uśmiecha się
na znak krzyża
półksiężyca
mijającej sekundy.

Odchodzi w wybuchu
emocji wiary
oraz tego
co pragnąłeś ukryć

Istnieje w snach
bo tylko one
trzymają ciebie
w realiach świata.

Mamrotliwie pod nosem
powtarzając jak mantrę
słowa biskupa o tym
że na pewno istnieje.

Jacek Sojan
27 january 2011 at 00:10

pomięszanie z poplątaniem - intencja aż nadto czytelna w związku z czym czytam jak agitkę - mamrotliwą, jak każda agitka; J.S

report

Waldemar Kazubek
27 january 2011 at 00:48

Tak, to jest agitka.

report

Robert Hiena
27 january 2011 at 17:31

Może i "pomieszanie z poplątaniem", jednak uważam iż przesadą jest nazywanie tego tekstu agitką. Jednakowoż, dziękuję za ocenę. :)

report

Saranova
1 february 2011 at 12:24

Cóż, w tym kraju dotykanie pewnych tematów naraża każdego na wielostronną krytykę. Zarówno tych, którzy wierzą bezwarunkowo w każde słowo biskupa jak i tych którzy dawno nauczyli się używać jako narzędzia poznawania świata, swego intelektu. Dla mnie to po prostu wiersz dotykający bardzo ważnego problemu a do tego całkiem dobrze napisany. Pozdrawiam :)

report

Waldemar Kazubek
1 february 2011 at 13:04

Na pocieszenie powiem Ci tylko, że z tego co się zorientowałem (choć pełnego oglądu nie mam), to Sojan i Kazubek stoją po dwóch stronach "biskupiej barykady" a tutaj przemówili wspólnym głosem, jest więc coś może na rzeczy?

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register