27 december 2010

poetry

Robert Hiena
Robert Hiena

Rok Dziesiąty

Śnieg spadł. Lubię śnieg.
Daje mi do zrozumienia
że coś zbliża się ku
nieuchronnemu końcowi.

..Powtarzamy, samolot
nie wylądował, chyba
się rozbił, boże drogi
nie ma od nich sygnału!

Każdej nocy i każdego
mniej ważnego dnia
modlę się do siebie samego
o jakieś zrozumienie.

..w mule pozostałym
po powodzi w Bogatyni
znaleziono wisiorek
zaginionej kobiety..

Nie wiem, na co liczę
patrząc w lustro.
Może szukam tego,
co było nim wybiła północ?

...do prowokacji ataku
dalej nie przyznaje się
Korea Południowa, strony
grożą wojną nuklearną...

Gdybym jakoś mógł podsumować
to wszystko, po czym chodzę..
Chciałbym! Nie ukrywam.
Ale brakuje mi czasem słów.

..dziesięciolatek zginął
na miejscu trwają akcje
ratunkowe dziewczynki
uwięzionej pod autobusem..

Mam mętlik w głowie
widząc przez okno świat
rok w rok ten sam
a tak naprawdę coraz gorszy

... Bronisław Komorowski
wygwizdany na Wybrzeżu przez
ludność zebraną na obchodach
rocznicy...

Nie mówię tylko o nauce szacunku
i tej "polskości" jaką my znamy.
Po prostu... Moje życie potrafi
przygnębić bardziej, niż śmierć

Niejednego prezydenta.

...Podczas sekcji zwłok mężczyzny
znalezionego z nożem w ręku
odkryto list o następującej treści:..

"...."

Saranova
25 january 2011 at 11:13

Doskonałe podsumowanie tego czym bombarduje nas zestaw codziennych wiadomości. Mając wciąż ten sam widok za oknem i taki sam chleb na śniadanie, dostajemy powtarzalny pakiet urozmaiceń. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register