Kocur przeciągnął się na piecu
- Ty zaś nie wiesz, co myśleć.
Na dworze huczy wiatr jak pociąg
Który wyrywa swą siłą całe lasy
i całe góry, ze wszystkimi zwierzętami.
Podchodzisz do tego jakoś inaczej.
Skrzypienie podłogi nie doskwiera tak
jak kiedyś ryczało w duchu.
Zielone ślepia oceniają twój stan
Na nie-do-końca naturalny.
Podnosisz rękę w której widzisz odbicie
W łzawym kształcie żelaza
Bijesz się w pierś za wszystkie błędy
A wtedy pojmujesz, jaki świat jest
naprawdę, nieopisanie przepiękny.
hmmm... "...wiatr jak pociąg który wyrywa swą siłą całe lasy i całe góry ze wszystkimi zwierzętami" - a warto się czasem zastanowić nad tym co się pisze. pozdrawiam :)
report
To wicher dziejów, czego dowodem są ostatnie wersy, ale zestawionie tego z obecnością kota mogło dać ładny rezultat
report
Fajnie. A co Pan ma na myśli, z zastanawianiem się, bo osobiście uważam, że skoro to umieściłem, to jest dobre, więc nie rozumiem aluzji zastanawiania się nad tym, co piszę.
report
Wyobrażam sobie ten pociąg jak hucząc wyrywa całe lasy, ba nawet góry (z czego wyrywa, z ziemi?) A zwierzaki? Czy mają się czuć wyrwane razem z powierznią góry, czy tez może osobno jak dziewczyny na dyskotece? A tu za chwile już dusza zaczyna mi ryczeć. Autorze, proponujesz mi tekst z metaforami które jak dla mnie sa naprawdę ciężko wyobrażalne, ale skoro osobiście uważasz, że jest dobrze, to "licentia poetica" i hajda naprzód... życzę powodzenia!
report