16 november 2011

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Nadciąga zima


Jak kukułki podrzuceni na świat,
uparcie szukamy gniazd.
W nieumiejętnych wiecznie dłoniach,

ledwie namiętnych ustach trawimy
czas
na poszukiwania.
 
Pomiędzy wschodami a zachodami
zagubieni,
tworzymy złudne obrazy. Oczekujemy
nocy.
Najlepszej pory na
niewypowiedziane,
później na strach.
 
Splątani uściskami w końcu tracimy
skrzydła
i na łeb, na szyję w kierunku
odwrotnym
do gwiazd.
Tymczasem wprawna ręka istnienia
rzeźbi
twarz, zaćma zasnuwa kalendarze.
 
I tylko koty nie zważają na dawno
minioną wiosnę.

Wanda Szczypiorska
17 november 2011 at 17:41

Zima? Starość? Smutek. Beznadzieja. A wszystko to przez 'wprawną rękę istnienia'.

report

Laura Calvados
17 november 2011 at 17:46

Nigdy nie widziałam się w rozmyślaniach kolektywnych. Nie lubię podmiotu zbiorowego w takiej formie.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register