9 october 2011

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Za wszelką cenę

W taką bezgwiezdność, gęstą odgłosami upojenia
nocą, śnię na jawie o zapuszczanych cmentarzach
młodzieńczych urojeń. A nad nimi szumią wierzby
z pobłażliwą ironią.

Te wszystkie filozoficzne brednie patykiem pisane,
poezje, romantyzmy jakoś się ostatnio nie sprawdzają.
Życie tak wrednie obojętne aż dech zapiera na granicy
zawału.

Jeszcze się zdarzają matafizyki i bolesne upadki
na dupę. Przeważają dłużyzny, drobne uczynki,
blichtr lekko przerdzewiały, tańczące na wietrze
płatki pozłoty.

Nic nie szkodzi i tak wyrosną mi skrzydła u ramion,
wzlecę nad poziomy, Albo rogi, zstąpię do piekieł.
Zresztą podobno to bez różnicy, przede wszystkim
liczą się zmiany. Pęd w kierunku nienazwanym.

Leszek Sobeczko
9 october 2011 at 23:19

dziękuję za wieczór z poezją

report

Szel
10 october 2011 at 00:15

cos tu nie tak Marcin 'wzlecę nad poziomy, Albo rogi, zstąpię do piekieł'

report

An - Anna Awsiukiewicz
10 october 2011 at 07:29

Piękna myśl:) Staram się do tego dążyć - jakby co:) Rozumiem to bardzo i ciągle się uczę:) Piękny wiesz - Gratuluję:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register