Z powodów widomych między nogami,
nie znam się na macierzyństwie, co najwyżej
mogę zbudować łóżko, kołyskę, huśtawkę,
takie proste rzeczy zapychające miłość.
Substytuty może nie są tak dobre, ale tańsze,
portfel determinuje pewne wybory. Do jasnych
stron życia potrzebuję ciemnych okularów,
niestety poskąpiono mi takich luksusów.
Więc z zamkniętymi mocno oczyma, namacalnie,
organoleptycznie odnajduję drogę, może raczej
ścieżynkę, ciągłe potknięcia nie napawają optymizmem,
zresztą nie wiem czy idę w dobrą stronę.
Można by jeszcze zadać pokrętne pytanie:
a starość? – spokojnie, do tego nie dojdzie.
Oj dojdzie dojdzie, mimo ze peelowi sie tak wydaje:) dobre Marcinie :):)
report
To się tak tylko wydaje, że mamy jakis wybór - nie mamy. A jeśli chodzi o ostatnie dwa wersy: W wieku autora (tylko się domyślam) byłam pewna, że kiedy dojdę do czterdziestki, popełnię samobójstwo, bo nie będzie już po co żyć. A okazało się, że to był dopiero początek. Życia.
report
Zgadzam się w 100 procentach z pania Wandą:):):)
report
No proszę! Rosnę
report