26 february 2011

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Prostytuanta


Upowszechnienie różnorakich rozrywek zlikwidowało
nadprodukcję obywateli. Już niedługo będzie można
równo poobdzielać kościołami, ławkami w parkach
i szaletami miejskimi.
A babcie klozetowe będą snuły szaliki i opowieści
za jedyne czterdzieści i cztery grosze.
Później szybkie spłukanie rąk, bez namolnych oskarżeń
o piłatyzm.
 
Tymczasowo poklepywanie po plecach, ostra zabawa
w adorację,
szczególnie na klęczkach przynosi wymierne korzyści
obopólne, a nawet wielostronne.
Takie byty równoległe wylizujące miski aż do drętwoty
języka.
 
Agencje towarzyskie, wbrew obiegowej opinii, nie są
czynne całą dobę, wstydliwy płodozmian uprawiany
jest nocą.
Szczęście że wszystko tanieje z godziny na godzinę.

Florian Konrad
26 february 2011 at 21:35

Podoba mi się.

report

Wanda Szczypiorska
27 february 2011 at 09:52

Jest Pan optymistą, panie Marcinie. Nic nie tanieje. Chociaż u tej babci klozetowej rzeczywiście o połowe taniej.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
27 february 2011 at 09:58

mocno ogarniete...

report

Withkacy
27 february 2011 at 10:27

Bardzo na tak.

report

Sztelak Marcin
27 february 2011 at 14:55

Pani Wando to dość stary wiersz - wtedy jeszcze bywałem optymistą.

report

Edmund Muscar Czynszak
3 march 2011 at 16:55

Świetny wiersz.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register