kolejne dni dopływają do pustki
a na dnie naczyń śnięte źrenice
wybrzuszają się bezmyślnością.
nadmierne łyki rozstrajają żołądek
aż jego ściany do złudzenia ukazują
nowy wymiar pogorzeliska.
ja i on - napuchnięty zbiornik
po insulinie i odcedzony magazyn
na proteiny.
bezradnie pozatykane tętnice
nadaremnie próbują przecisnąć
przez nas substancje płynne i stałe.
gdybyśmy tylko mieli ręce
już dawno złożylibyśmy petycję
o adopcję na drugiej stronie
gdzie codzienność nie wygląda
jak Hiroszima po inwazji
Dalej nie mogę dodać komentarzy u innych osób :(
report
Ja mam ten sam problem Carrie. Jako pierwsza, komentarz mogę wstawić. Potem pozostaje mi tylko "doklejanie", co najczęściej czynię :). Pisałam trzy razy do adminów i jak widać... :). A co do wiersza. Usunęłabym z tytułu a.a. (A.A.), bo w treści to jest-raz. Dwa. Polecam przeczytać artykuł Wiktora Osiatyńskiego pt."Grzech czy choroba". Trzy.Sypkie? A cztery. Fajnie, że są takie próby pokazania problemu :)
report
I nie mam pojęcia czemu , przepraszam że tu piszę ale może ktoś mi pomoże
report