ALL WORKS Poetry (9)
About me Friends (5)

14 september 2011

poetry

Sophie
Sophie

Wtedy, kiedy



 
 
MIL – CZY
– SZ (Y)
Otwierają
się
Wrota
fioletowe
Mojej jaźni
I wędrują
po horyzont.
 
Jak
najdalej,
Od dziś –
jutra, zawsze
 
Surrealnie

 
Twoje dłonie
Ociekają
fantazją
Srebrną
Jak
deszczem.
 
Po
parapetach moich myśli,
Pajęczych
nitkach
Jak rosa.

Miladora
15 september 2011 at 03:56

A próbowałaś pobawić się jeszcze inną wersyfikacją, Sophie? Bo w tej wiersz jakby leciał na łeb na szyję w dół. ;) I niemal wszystko zaczynasz wielkimi literami. No i "jak najdalej/jak deszczem/jak rosa" - takie powtórzenia często odzierają z oryginalności. ;) Myślę, że mogłabyś poeksperymentować z nim jeszcze. Dobrego ;)

report

Sophie
15 september 2011 at 04:03

Moim największym zapewne problemem jest to ,iż nie próbuję nawet podchodzić do tego co powstaje warsztatowo.Mają swoje własne życie, staram się w nie nie wtrącać. ;) Ale dziękuję!

report

Miladora
15 september 2011 at 04:14

A ja odwrotnie. ;) Bo niestety wyznaję pogląd, że to praca rozwija talent. Bez niej stoi się w miejscu. A wiadomo, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. ;) Niejeden pomysł na wiersz jest wart dopracowania, bo kiedyś może ich po prostu zabraknąć. ;)

report

Sophie
15 september 2011 at 04:16

I masz rację. Za mało we mnie sił i przekonania od dłuższego czasu.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register