samotność jest błędnym rycerzem
zamkniętych przestrzeni nie ma celu
prócz siebie sterczącego w niebo
wiatraka rosynanty i drzewa
o ptasich ramionach
samotność nakłada kaganiec
na obłok o kształcie frywolnym
polne myszy ujeżdżane przez sancho
długie zdania nie mające początku końca
jest przylepiona plastrem choroby
na ropień z głębokości łączy
wywnętrza ludzi
zdradza ją reumatyzm słów
wypuszczanych z niewoli
Coś w tym jest ale muszę tu jeszcze wrócić. Jest jakiś sękaty. I nie wiem czy to źle czy dobrze.
report
Ciekawy wiersz, Andrzeju. A raczej definicja samotności, którą tu zawarłeś. Ładne odniesienia także, obrazowe. I rozumiem ten "reumatyzm słów"... Dobrego na jutro. :)
report