Stoję przed tobą bez wstydu nagości

stoję przed tobą bez wstydu nagości
Adam bez żebra na raju rozstajach
nie wiem czy nagość przystoi starości
 
na ziemi jabłko bez oznak młodości 
dawno umarłe wspomnienie o majach
zabrało z sobą tamten wstyd nagości
 
tulisz się do mnie w oddaniu miłości
Ewa jesienna na czasu rozstajach 
wiem że twa nagość przystoi starości
 
w pięknie dojrzałym ciągle eros gości
jakbyś z faunami biegała po gajach
więc stoisz cicha bez wstydu nagości
 
i prosisz wzrokiem o dawne czułości
te obopólne w naszych miękkich rajach
bo wiesz że nagość przystoi starości
 
gładzisz me ciało z przeczuciem męskości
lęki i stresy łagodnie wygajasz                  
bym stać mógł dumny  bez wstydu nagości
 
choć lustra szepcą o ludzkiej marności
szeptu nie słucham tobą się upajam
stoję przed tobą bez wstydu nagości
bo wiem że nagość przystoi starości
 
 
 

Miladora
8 june 2011 at 01:38

Piękna klasyczna villanella, Andrzeju. :) Bez zarzutu rytm i forma. A w dodatku oryginalna i mądra treść. I zgadzam się z tym, co piszesz. Kochający się ludzie są dla siebie piękni nawet w starości i równie pięknie potrafią przeżywać miłość. Chapeau bas. :)

report

issa
8 june 2011 at 01:45

Andrzej miał - pamiętam z innego portalu - wśród swoich wierszy o dwojgu jeden taki, który mnie bardzo zaczarował. Aż pójdę poszukać. Dobrego, A.

report

issa
8 june 2011 at 02:05

Uff, znalazłam. Nie jest dla mnie cały. W odsłonach - tak. Bardzo. Skoro potrafiły mnie dziś, nocą, tak cierpliwie przywoływać, aż je wreszcie odszukałam:) "Wczesnym rankiem zobaczyłem słońce [...] / zdziwiłbym się bardziej gdyby nie fakt / że poruszyło się we mnie dziecko / o rysach łagodnych [...] / rozpychało się rękami w płucach pełnych / słodkiego zapachu porannego sadu / wyglądało przez moje oczy na biel śliw / tupało do rytmu gołębich skrzydeł / bolało bardzo przypominało / po raz pierwszy / dzisiaj rano zobaczyłem młodą dziewczynę / spała / zawinięta we wszystkie słowa które powiedziałem / mojej żonie od początku świata / była rzeczywista jak dotyk dłoni młodego mężczyzny na jej ciele / w sieć zmarszczek pochwycona [...]". Do tego szłam teraz:)

report

Miladora
8 june 2011 at 04:38

Może byś wrzucił ten wiersz, Andrzeju?

report

issa
8 june 2011 at 08:08

Z ciekawości jeszcze spojrzałam teraz na datę - czytałam dwa lata temu o dziecku w budzącym się, heh. I nigdy więcej, aż do dziś, nie wracałam; nie pamiętałam też tytułu, więc wcale nie tak znowu jak po sznureczku;d do niego droga. I jednak był we mnie. Mądry tekst. P.s. "stoję przed tobą bez wstydu nagości / bo wiem że nagość przystoi starości". Yhm. Ja w ogóle, od czasu, kiedy przez dwanaście lat mieszkałam na wydmie, patrzę na ciała trochę jak na sosny: o drzewie, które trzyma się pazurorzeniami piasku, które wiatr poskręcał, które ma gruzły, narośle, przyjmuje na wichrze najcudaczniejsze postacie, i dzięki temu trwa - czyż można powiedzieć: nie nadajesz się na okładkę, idź do diabła, boś ty brzydkie;d? Ciała to drzewa:)

report

Miladora
8 june 2011 at 17:06

"Patrzysz na drzewo i widzisz siebie./ Pień to twoje życie, gałęzie - lata, a liście - dni./ Potem drzewo usycha, a ty odchodzisz". ;)

report

Andrzej Talarek
8 june 2011 at 19:21

Dzięki i za ciekawe komentarze, i za dobry odbiór tego, co napisałem. Spełniam prośbę Miladory i wklejam tamten wiersz, który tak issę oczarował. Myślę, ze łatwo napisać pięknie, jak się pisze prawdziwie. Często - szczególnie ostatnio - łapię się na tym, że coś chcę na siłe napisać (od pół roku niewiele napisałem) i jak jeszcze wpycham w to pisanie jakąś słuszną tezę, to niespecjalnie się udaje. Takie pisanie jest dobre na felieton, ale na wiersz nieszczególnie. Powoli może powracam do pisania. dzięki.

report

Miladora
8 june 2011 at 19:35

"Myślę, ze łatwo napisać pięknie, jak się pisze prawdziwie." - owszem, tylko jeszcze trzeba to umieć odpowiednio zrobić, Andrzeju. ;) Jak Ty, w tej villanelli. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register