“The fate of all mankind
is in the hands of fools”
Pamięci Tomka
Beksińskiego
Nie jestem pierwszym
z tysięcy którzy wątpili w sens pisania liryki
stojąc na krawężniku na moment przed
przetacza się po nas kolejny wiek dożyliśmy
może więcej nadziei na parapecie okien dla ptaków
mieliśmy więcej ziaren mogących skiełkować
biblijnie wydać plon czekaliśmy wśród nadziei ja
dożyliśmy biorąc słowa nowe za swoje
wypełnialiśmy ramy znaczeniami a rubryki danymi
starając się zobaczyć sens w niewytłumaczonym
kiedy okazało się że zalano nas gównem pustosłowia
zasypano piramidą reklamowych śmieci gwałcących
nasze uszy i oczy zaczęliśmy tracić kierunki
przywłaszczyciele władzy kasta mandarynów
posiadacze prawie wszystkiego prócz okruchów dla gawiedzi
za murami politycznej poprawności pławią się w mleku i szampanie
kopulując na jej oczach gwałcąc hotelowe pokojówki
bezkarnie kłamiąc o prawach człowieka dla siebie
w telewizyjnych porankach dla tych którzy chcieliby
jak oni podupczyć bezkarnie ich wyborcy nowego
wieku usamochodowiona tłuszcza pseudodemokracji
totalny grill gawiedzi bezrefleksyjnej jak asfalt
który jedynie ogniem można przekształcić w lawę
bezmyślność milionów internetowych małp serfujących
w poszukiwaniu równych sobie zadowolonych
„nie ma już rozrywek ani sensu życia”
chyba że sensem jest poszukiwanie rozrywki
„moda przyprawia o dreszcz grozy i obrzydzenia
gwoździe w nosie” u Szymborskiej w Schyłku wieku
marudzenie starej babci która nie rozumie czasu nagród nobla
serwowane na deser maluczkim
„opowieści z krypty przestały być zabawne (..)”
choć gawiedź rechoce pod dyktando klakierów nie rozumiejąc
„że żyjąc w trupiarni trudno być równie radosnym
jak Ziutek Słoneczko na plakacie pt: "Poranek naszej ojczyzny”
co pozostaje którym procesów myślowych
nie pożarł do reszty gazetowy bełkot
„spójrzmy (…) wstecz i wspomnijmy to
dla czego warto było żyć” i spróbujmy zmieniać
wróćmy do tego co było
jeśli to jeszcze możliwe
do prawd zawsze oczywistych
gdy nie wszyscy i wszędzie mają rację
bo wtedy nie ma jej żadna małpa
bo jeśli nie
„to nie pozostaje nic innego jak odwrócić się plecami (…)
i niczym Panurg odejść pierdnąwszy z wielkim wzburzeniem”
This is the end, beautiful friend
Cytaty użyte w wierszu pochodzą z pożegnalnego listu Tomka Beksińskiego, i chociaż czasem użyte są w nieco innych kontekście, niż to zrobił Autor, to wierzę, że ich Autor mi to wybaczy, spoglądając na moje pisanie z Nieba, bo przyświeca mi idea, którą pewnie poparłby.
Witaj. Zapis jest tak dramatycznie rozstrzelony, że poddałem się po krótkiej chwili. Czytanie było udręką. Jeśli chcesz, żeby wszyscy wymiękali w trakcie lektury, zostaw jak jest.
report
mam to samo co mój poprzednik:-))
report
Powinno być ,,Fin"- nie ,,Fine"- chyba że to celowy zabieg - i chodzi o angielskie ,,fajn" (w co watpię)
report
sranie w banie.
report
aha- ten zabieg z OSTATNM FELIETONEM, a nie listem pożegnalnym Tomasza B.- jakiś taki nietrafiony, niefajny według mnie. Zbyt delikatna sprawa, nie grzebałbym się w tym tekście, nie wykorzystywałbym go w wierszu. Czytałem ten tekst dawno temu. Zostawiłbym go w spokoju.
report
tani i łatwy negatywizm szybko wpadający w nihilizm - nie bardzo pojmuję koncepcję tego zestawu cytatów - bardziej tekst pasuje mi jako zaczątek eseju ale nie wiersza; J.S
report
Nieprawda! Los człowieka jest w rękach Szołochowa, który po cichu wyruchał Kriukowa nad cichym Donem. Są momenty, choć zapis szpetny.
report
prawda szto!.... oj, prawda
report
I co Pan na to Panie Andrzeju? Osobno: nie wiedziałam, że pan i tu dotrze. Po drugie, że jest TB Pana oblubieńcem, żeby aż angażować jego ostatnie słowa w to - tu - tez nie miałam pojęcia. Ah! I co teraz?
report
Do Pana Jarosława: nie wiem, czy na zaczątek eseju, może raczej manifestu. Pani Lauro, czy to coś złego, że pojawiłem się na trumlu? Ot, kaprys starszego pana, by spróbować, a może coś ciekawego z tego wyniknie. Gdzie indziej jest mi nudno albo mnie zwyczajnie nie chcą, może uważają, że piszę marnie, a może mają tylko inne gusta, a tu (prawie) jeszcze nie byłem. A TB nie jest moim oblubieńcem, już to tlumaczyłem Biebrzy, więc przytoczę ten kawałek:Żyję w przeświadczeniu bliskiego końca naszego świata, tego, który nazywamy III RP, a i Zachodnią Europą, bliskiego końca naszej cywilizacji. Na dodatek jestem porażony zachowaniem i społeczeństwa, i władz, będących zachowania tego społeczeństwa przyczyną. I po dość ciężkich osobistych przeżyciach, kiedy sam dotknąłem tego potwornegho zakłamania naszych władz, moich współobywateli, co przypłaciłem ciężką chorobą, nie mogę pisać wierszyków. Szukałem przez wiele miesięcy sam siebie, pisząc felietony do naszego miejskiego portalu. Żaden sensowny wiersz od śmierci Brata nie wyszedł ze mnie, bo nie czułem potrzeby lirykowania. Czułem potrzebę walki z tym, co nas otacza, z tą martwotą, bezmyślnością, gnuśnością społczeństwa, obłudą władzy. I jak wpisałem sobie tytuł wiersza do gogli wyskoczył mi list pożegnalny Tomka Beksińskiego, którego kiedyś słuchałem , i którego muzykę ceniłem, i o którym wiedziałem jedynie, że sam odszedł. I ten tekst znaleziony przypadkiem w necie, przecież nie żadna wielka literatura, ale list pisany krwią, był dla mnie wstrząsem. Może nadużyłem pamięci zmarłego, ale zrobiłem, jak zrobiłem. To też nie jest wielka literatura, masz rację, może to żadna literatura, tak jak wszystkie inne manifesty, ale musiałem go napisać. Prócz imperatywu metafizycznego, mam też w sobie obywatelski i polski. Reszta komentarza jest na e-po, jeśli Pani się zechce tam wędrować, chociaż nie wiem, czy warto. I prosze się nie bać, ja moje pisanie traktuję wyłacznie jak zabawę i nie zagrażam rasowym pisarzom i poetom, nie mam takich ambicji, Pozdrowienia dla wszystkich
report
...mamy wiele wspólnego,PRAWDA"boli"najbardzej tych,którzy nie chcą w nią uwierzyć,serdeczne pozdrowiania P. Andrzeju,plus x 10...,
report
Panie Andrzeju, skoro wydał Pan swoje wiersze (jakaż znamienna pierwotna data: 10.04, Antymateria. jak zapowiedź apokalipsy, bezczasu), to jednak nie do końca chyba jest to taka - całkiem - zabawa. Ja też bardzo źle znoszę (przeżywam?) to co się dzieje ze społeczeństwem, społecznościami, krajem itd, choć to nie wkracza nigdy bezpośrednio do tego co piszę. Wychował mnie mądry, wrażliwy człowiek, któremu w pełni zawdzięczam ukształtowanie świadomości ale tak jak on - nie krzyczę o tym, co boli tylko przyglądam się i przerażona doświadczam stanu, o którym pisał TB 11 lat temu, że wszystko zanika, rozpada się, kruszeje. Pan - jeśli dobrze zrozumiałam - znalazł pożegnalny felieton Beksy w sieci. Ja mam go od 11 lat w swojej szufladzie. Z paskudną grafiką gdzie niekształtna twarz autora przebija się na tle ściany. Jednostronny, zwarty, gorzki i naszpikowany odniesieniami i kontekstami jak to zawsze u niego. Kiedyś traktowałam słowa TB jak rodzaj Ewangelii (profanum, wiem), a wszystko co robił nabożnie obserwowałam. Traf tylko sprawił, że nie pojechałam do Warszawy na ten pogrzeb, który był jakimś rodzajem manifestacji, Bóg jeden wie - jak wielkiej. Wracając - zarzuty pod tekst są i trafione i nietrafione. Aspekt fasadowy jakoś razi, kontekst i osadzenie w tym o czym potem Pan napomknie - dają rodzaj szkła, przez które tekst widać lepiej. Inaczej. PS. przypominają mi się moje z Panem swego czasu dyskusje w komentarzach pod felietonami.
report
Witam. Kurczę, a skąd Pani zna pierwotną datę spotkania promocyjnego? Tak naprawdę dopiero teraz Pani uświadomiła mi, że ten fakt miał miejsce. Miała być promocja a była katastrofa. Rzeczywiście, teraz przyjąłem wagę tego zdarzenia, bo wtedy była to tylko konieczność organizacji czegoś na nowo. Musze to przemyśleć, może rzeczywiście powinienem jeszcze większą wagę do katastrofy smoleńskiej przykładać, niż to czyniłem do tej pory. Natomiast nie ma Pani racji interpretując tytuł mojego tomiku jako wieszczenie katastrofy. Antymateria to tylko przeciwieństwo materii, to dla mnie słowo. I tyle. Natomiast wydałem to z takich samych powodów, jak ostatnio po raz pierwszy od chyba 8 lat na nowo uczyniłem materialny album ze zdjęciami, które leżały na cd romach lub w komputerze. Stwierdziłem, że nie ma nic tak nietrwałego jak zapis elektroniczny. Stąd także rozważam wydanie co najmniej jeszcze jednej a może dwóch książek ze starymi i nowymi wierszami. Może kiedyś mojemu wnukowi się spodobają. I tyle. Pisząc o zabawie nadal uważam, ze jest to dla mnie zabawa w tym sensie, że nie mam ambicji przebijania się na siłę z moją twórczością do ludzi. W tym akurat przypadku – w moim – internet jest najlepszy. A jak mnie ktoś pochwali, to będzie mi miło. I tyle. A teraz do meritum. Tak, znalazłem list TB w sieci. I byłbym nieuczciwy, gdybym napisał, że Jego śmierć 11 lat temu poraziła mnie. Słuchałem Go i lubiłem. I Tyle. I było mi Go szkoda, kiedy odszedł. Ale to wszystko. A jego pisanego pożegnania ze światem nie znałem. Aż do niedawna. Każdy kiedyś trafia na coś, co go porusza, na coś, co odpowiada na wyzwanie, które czas przed nim stawia. Ja mam swoje, Pani ma swoje. Może oboje błądzimy, może tylko ja, kto wie. Zaangażowałem się w obronę prawdy, tak jak ja ją widzę. Nie robię tego zbyt agresywnie, bo nie mogę. Bo jestem także częścią tego gównianego establiszmentu. Moja prawda nie jest prawdą rządzących, o ile oni jakąś mają lub kiedykolwiek mieli. Moja prawda nie jest też prawdą TVN – u i całego grona tych oszustów dziennikarzy, dlatego niektórzy usiłują mnie wpisywać w ramy PiSu co także jest nieprawdą, ale ogromna część społeczeństwa myśli już tylko telewizorem i trudno mieć nawet do niego pretensje za to, ze rzuca na mnie błotem. Pisze Pani „ale tak jak on - nie krzyczę o tym, co boli tylko przyglądam się i przerażona doświadczam stanu, o którym pisał TB 11 lat temu, że wszystko zanika, rozpada się, kruszeje”. Ja troszeczkę pokrzykuję, chociaż z trwogą inteligenta, który jak Gałczyński w Notatkach z nieudanych rekolekcji paryskich może napisać: Przecież posadę mam w tej firmie, kłamstwa, żelaza i papieru, jeśli ją stracę, kto mnie przyjmie, kto da mi jeść, Serafin, Cherub? Ale nie mogę patrzeć na tę zapaść Polski i na to, jak bierny naród grilluje i się raduje, nie czując zapaści już bliskiej. A że to nie wiersz, tylko manifest? Mam tego świadomość. Szkoda, ze pewnie słaby literacko manifest. Pozdrawiam Panią, a co do dyskusji, to mam nadzieję, ze nie byłem zbyt ostry.
report
Dla mnie antymateria to coś więcej niż słowo. Jeśli powołuję zbiorcze signum dla pewnego wycinka twórczości - nie robię tego ot, tak. To nie wieszczenie w Pana wierszach, nie to miałam na myśli. Tylko ten potworny, makabryczny zbieg okoliczności. Dla mnie antymateria to coś więcej niż słowo.
report
Do heol. Tak, prawda bardzo wielu udzi okropnie boli. Ona jest tą przysłowiową święconą wodą, którą kropi się diabła. Pozdrawiam
report
Salon nie śpi nigdy
report
najpierw przeczytałam komentarze, następnie zabrałam się za wiersz i, to chyba była odpowiednia kolejność
report
/milionów internetowych małp serfujacych w poszukiwaniu równych sobie zadowolonych/, stwierdzenie obrazujące Trumla-"pochlebcy",dziekuję p.Andrzeju,na plus,
report
Pozdrowienia dla obu Pań
report