21 december 2010

poetry

Marion
Marion

Sprzedawcy choinek

w mieście co krok
na rogach ulicy
zbite w gromadkę
zielone pióropusze
święta tuż tuż

ostatnie choinki
ostatni sprzedawcy
drepczą w miejscu
ustawiają drzewka
przesuwają bliżej chodnika

może ktoś się zatrzyma
robi się późno
mróz szczypie
przestępują z nogi na nogę
strzepują śnieg z igliwia

patrzy pani ta jaka ładna
gałęzie się wyprostują
postoi do gromnicznej

sukces lub klęskę
mają wkalkulowane
dziś choinki jutro coś innego
się sprzeda
złapie jakiś grosz

spełnionych marzeń nie mają
na zbyciu

a drzewka nie mają wyboru
sprzedane czy nie
czekają tylko
na swój kres

Tamara Titkowa
21 december 2010 at 20:20

teramt dosc grudniopowy przyznam, czytając spodziewałam się jakiegoś parszywego zakończenia typu: klient kupujacy choinke, zabrał ją, trzymając w rękawicach ochronnych roboczych iw tych samych rękawicach ciął kawałek po kawałku na domowej, piwnicznej pile tarczowej do kominka na święta... Brakowalo mi jakiegoś zakończenia zaskakującego... Pozdrawiam

report

Marion
21 december 2010 at 20:49

przykro, że cię rozczarowałam :)

report

Waldemar Kazubek
23 december 2010 at 19:27

Mnie też mierżą te odrabiane musowo tematy świąteczne itp., ale w połowie, ponieważ z uwagi na dystans czytałem nieuważnie, tak sobie wyobraziłem, że czytam o prostytutkach i zaczęło mi się dużo bardziej podobać.

report

Marion
24 december 2010 at 12:46

też tak mogło być, ale nie ten temat drążyłam, się nie znam :) a mój tekst powstał rok temu, 23 grudnia, gdy zmęczona, zaśnieżona wracałam do domu, a tu jeszcze ktoś próbuje mi coś wcisnąć. Mnie mierzi ten przedświąteczny zgiełk, oszalałe tłumy kupujących, handelek wszelkimi gadżetami - błyskotkami... Nie pisuję okolicznościowych wierszy. Chyba że coś mnie poruszy... ("rzuca mnie się na...") :))

report

Jarosław Trześniewski
27 december 2010 at 01:09

Na tak:):)Komercji- nie.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register