dolewka kawy, odgrzany wiersz. w sumie
o trzeciej nad ranem można tylko odgrzewać.
widok z tapczanu boski. pajęczyna. miałam sprzątnąć
( bez paniki, jutro też jest dzień) i tylko kwiaty
na kołdrze niezmiennie kwitnące. żarówkę szlag trafił.
w czerwonym kloszu pod sufitem - słońce. pomyśleć,
mam wpływ na wszechświat sterując pstryczkiem,
pod warunkiem, że uda się dotrzeć do ściany, nim zza
burty łóżka, nie dopadnie mnie jakiś rekin czy też
inny spodousty. na wszelki wypadek założę kapok,
w pomarańczowym mi do twarzy. co robię do cholery
w środku nocy. nie ma światełka w tunelu,
(że o żarówce nie wspomnę). okno też przydałoby
się umyć - misterny szlaczek opowiadający wielokrotność
prób. przecież nie ma już białych rumaków. a tam,
tam pada śnieg, zapobiegliwi już kupili znicze
a ja tu siedzę i liczę jakieś pieprzone sylaby.
chcę do ciebie.
blonska jest blonska a tu lataja myszy, sa i szczury, wiesz widzialem lwa nawet slon nie rozumie bej....
report
"odgrzany wiersz" = cymes:):)to jest wiersz. Bardzo dobry.
report
dobry wiersz
report
"... misterny szlaczek... pieprzone sylaby..." być sobą tak do końca bez poczucia winy - bywają takie chwile/ są fantastyczne jak ten wiersz.
report
przeczytałam więcej niż raz :)
report