niby kobieta Rubensa
obficie rozlewa się w kadrze
poszerza kształty granice
wyobraźnię
ma niespracowaną
jak dłonie szlachcianki
zachłanne
póki się nie nasyci
i nie upewni
że dotarła tam gdzie ją niosło
pragnienie
poliże stopy zwilży policzki i włosy
potem wypluje wszystko
co zaśmieca
i uwiera
nie pali mostów
kiedy pamięć żywa
wraca
przyjemny i zrównoważony... bez waty słownej i poezjopolo...
report
prosto, ciekawie i bez zbędnych ozdobników.... jestem na tak
report
Przyłączam się do pozostałych opinii wiersz mi się podoba a most spalony zawsze można odbudować ! Pozdrawiam !
report
Dziękuję Wam pięknie. :)
report
Elu w ostatniej cząstce " jest" mozna byłoby usunąc - wiersz zyskałby bardzo ale to msz:):)a poczatek - swietny:) Rubensowo:):):)
report
Nawet należy to jest usunąć, ale jakoś to tu przegapiłam. Zaraz poprawię. Dziękuję i kłaniam się :)
report