27 grudnia 2014

poezja

Konrad Redus
Konrad Redus

podniebny

kiedy już złapią szperacze
wszystkie nieudane ucieczki
nie rób afery
jesteśmy tu i teraz
 
już nie zaspani czy uśpieni
choć bez budzików i klepsydr
widzimy siebie i wiemy
czym jest natchnienie
 
i cały ten zgrzyt
przepych
wyrzucamy z kieszeni
nim wystartujemy
 
już nie zbieramy kamieni

alt art
27 grudnia 2014 o 12:44

a na kursie kolizyjnym egzemplifikatorzy w czczych dysputach..

zgłoś

Nieokiełznany Milowy Las
27 grudnia 2014 o 16:26

sowa wpadła w silnik i już się nie da na drugi krąg :D

zgłoś

Konrad Redus
27 grudnia 2014 o 18:36

puchacz konkretnie ;)

zgłoś

Nieokiełznany Milowy Las
27 grudnia 2014 o 16:28

kamyki do buzi dla jąkały ;) dzięki Konrad za tekst :)

zgłoś

Konrad Redus
27 grudnia 2014 o 18:36

salve :)

zgłoś

Ananke
27 grudnia 2014 o 18:37

podoba mi się treść, ale chyba ciut za dużo tu czasowników ?

zgłoś

alt art
27 grudnia 2014 o 18:38

nie rób afery..

zgłoś

Ananke
27 grudnia 2014 o 18:39

haha Alt, gdzież bym śmiała :), dzielę się tylko subiektywnym odczuciem :)

zgłoś

alt art
27 grudnia 2014 o 18:41

a mi tylko cytujem..

zgłoś

Ananke
27 grudnia 2014 o 18:42

wow, przemawiasz w wielu osobach ?:)))

zgłoś

Konrad Redus
27 grudnia 2014 o 18:56

czytelnik liczy czasowniki... jesteście pewni, że siedzi w pokoju bez klamki? ;)

zgłoś

Ananke
27 grudnia 2014 o 19:00

jeśli o mnie chodzi niczego nie liczę, ale czytając przeszkadza mi wielość końcówek -my, jest to wg mnie niepotrzebne nagromadzenie, zakłócające odbiór

zgłoś

Konrad Redus
27 grudnia 2014 o 20:49

spoko, ciekawe spostrzeżenie

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się