Ożeniłem się z lansiarą-tipsiarą
W słoneczno-leniwe sobotnie
Popołudnie
Włosy czarne jak węgiel
Cienkie i zniszczone
Ciągłym farbowaniem
I ten paskudny
Maleńki
Tatuażyk na przedramieniu
Ohydny kwiatowy wężyk
Jak z obudowy >kobiecego<
Telefonu
Dlaczego tak chodzi za mną?
W tych obcasiskach ogromnych
Stuka jak brzydki konik
W takt hip-hopowej
Obleśnej
Ballady
Odgłos mlaskania gdy je śniadanie
[
Małe porcje
by nie przytyć
]
Zastąpił poranne czułe przywitanie
{+}
A może ślubu nie było?
Może życie moje nastroszyło się całe
Ściśnięte czarnymi błyszczącymi leginsami
kłuje tipsem w dupę? {*}
Ciekawe. Na tyle ciekawe, by zastanowiło. Pozdrawiam.
report
Bardzo mi miło :)
report
a spodziewałeś się że gdzie będzie kłuł?? :)) i tak masz szczęście :)
report
Tak to jest, gdy się człowiek żeni bez pojęcia. ;))) Ale, Mózgu, ortografa popraw - "Ochydny" (ohydny), bo gryzie. ;) I literówkę "błyszczacymi". Dobrego wieczoru. :)
report
Dzięki. Mam kłopoty z ch h.
report
hmmmm? tak w gruncie rzeczy faceci kochaja tipsy:)))
report
Nie wszyscy.
report
jest kilku mezczyzn ktorzy by ten makjazowy hit ..hmmm nie wiem jak mam to powiedziec..z premedynacja olali?
report
dobry
report
Wystarczyło mi przeczytać kilka twoich utworów i dostałam wewnętrznego roztrzęsienia psychicznego. Pachnie mi tan akurat utwór miotaniem się pomiędzy tym, co mało estetyczne wieloaspektowo i obrzydzeniem autora do ww kobiet, a z drugiej strony fascynacją seksualną na widok czarnych legginsów... na koniec odnoszę wrażenie że to pomieszanie obrzydzenia z fascynacją....Nie wiem...może autor widział takową chwilowo na chodniku....
report
cenne uwagi. mam podobne zdanie
report
inteligentnie
report