21 july 2010

poetry

jacek rakoczy
jacek rakoczy

Suknia

zbierałem je wieczorem
spacerując wśród wspomnień
byłaś tam ze mną

tkałem suknie o poranku
dekorując ją marzeniami
byłaś tam ze mną

założyłem ją w blasku słońca
obsypując nagie ciało
byłaś tam ze mną

odpływałem w rozkosz
całując bez umiaru
byłaś tam ze mną

oddawałaś pocałunki namiętnie
głaszcząc mnie czule
byłaś tam ze mną

byliśmy razem tak blisko
kołysząc się przy śpiewie ptaków
byłaś tam ze mną

zastygliśmy w uścisku
oddając siebie w słońcu
byłaś tam ze mną ubrana w płatki fioletu

Szel
21 july 2010 at 23:10

namietny piekny wiersz Jacku:) ciekawia mnie te fioletowe platki mozesz cos szepnac o nich wiecej?

report

jacek rakoczy
21 july 2010 at 23:13

bylo tak jak opisałem zebrałem je wieczorem na łące przygotowałem a potem rozsypały się radośnie

report

Szel
21 july 2010 at 23:44

ehhhh mie nikt nie ubral w kwiatowa sumienke:( stworzyles cudowne szalenstwo :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register