Owce

Opowiadanie z lat młodzieńczych, ( a jak to było dawno łatwo
się domyślić), napisane zapewne pod wpływem Erskina Caldwella, który był wtedy
modny
 
                                                    
Owce
 
                                                     
         Owce pasły
się spokojnie w dolinie, a starzec chodził zwolna po zboczu i szukał miejsca na
legowisko. Wreszcie usiadł. Ziemia była wilgotna, przez całą noc padał deszcz,
z żółtych kwiatuszków irku zwisały jeszcze kropelki rosy. Starzec kręcił się
niespokojnie. Obmacał dokładnie trawę wokół miejsca na którym usiadł, potem
podwinął pod siebie poły szynela i znieruchomiał. Zaczęła ogarniać go senność.
      Obudził się przejęty chłodem. Podniósł
głowę. Owce pasły się niedaleko, deszcz nie padał, szynel jednak przesiąkł
wilgocią i stary drżał. Rozejrzał się  niepewnie po wzgórzach, po niebie, postawił
kołnierz płaszcza, zapiął guziki. W dolinie ktoś się poruszał. To mała Wala
Bork. Przyszła ze swoją kozą i teraz łaziła tu i tam zbierając kwiatuszki.
Pastuch zawołał - Waaala - ale głos jego ugrzązł schrypnięty i nieswój. Skulił
się jeszcze bardziej, wymacał ręką worek za sobą, wyjął z niego kawałek chleba,
zaczął jeść, a worek zarzucił na plecy.
      Wala chodziła po zboczu, wreszcie
podeszła blisko i przystanęła patrząc jak stary je.
      - Nie zimno ci? - zapytał pastuch.
      - Nie. Tobie zimno?   
      - Uhm.
      - Siedzisz w płaszczu jak w zimie -
zdziwiła się - i jeszcze masz worek na plecach.
      - To co?
      - Nic. Nie masz już więcej chleba?
      - Nie.
      - Już zjadłeś?
      Pastuch nie odpowiedział. Popatrzył na
nią z ukosa i zanim odwrócił głowę mruknął coś niewyraźnie.
      Wala kucnęła naprzeciw. Kolana przykryła spodnicą. Grzebiąc palcami w piasku nuciła coś monotonnie. Starzec nie
słuchał. Patrzył  przed siebie,  w przestrzeń, zapewne na owce. Wyglądał teraz inaczej,  dziwnie. Wstała i chciała
odejść.
      Starzec poruszył się gwałtownie,
powiedział:
      - Zaczekaj.
      - Czego chcesz?
      Pastuch milczał. Pochylił się bardziej
do przodu i dłonią przesuwał po połach płaszcza. Potem poruszył głową i patrząc
w bok szepnął:
      - Chodź tu, ogrzej starego.
      - Gdzie ? - zapytała.
      Starzec skrzywił się.
      - Dam ci coś - powiedział niepewnie.
      Wala znów przykucnęła. Głowę oparła na
dłoni i przechyliła ją na bok.
      - No?
      - Co tam mówisz?
      - Chcesz na cukierki?
      - Chcę.
      Starzec patrzył na Walę niepewny,
nastroszony szarawą szczeciną.
      - Chodź tu.
      Wala zbliżyła się. Wyciągnął
rękę.  Krzyknęła, ale umilkła zaraz. Nie opierała się.

      Potem przez kilka dni padał deszcz.
Okryta płachtą poszła na wzgórza, ale starego nie było. Kiedy rozpogodziło się
trochę, znalazła go. Siedział tam gdzie zawsze, pod krzewem na zboczu, a z
pleców zwisał mu worek. Nie ruszał się. Pewno spał. Wala podeszła cicho i
popatrzyła na niego. Starzec siedział skurczony, obrośnięty siwą szczeciną. Nie
spał. Nie podniósł jednak głowy, kiedy Wala stanęła przed nim i nie poruszył
się. Trąciła go lekko ręką.
      - Idź precz - powiedział
bezdźwięcznie.
      Troszeczkę się odsunęła i stała z
półotwartymi ustami, ale nie odchodziła. Czekała. Pastuch nic więcej nie mówił,
patrzył gdzieś tylko poza nią, daleko na wzgórza. Spojrzała tam. Na co on patrzy?
Nic tam nie było. Nawet owce się tam nie pasły.
      - Józef!
      Starzec nieznacznie się skrzywił i
milczał, a więc Wala odeszła zwolna. Dla zabawy wybrała stromy kawałek zbocza.
Zsuwała się  pochylona, rękami czepiając
traw.

      Po chwili pastuch podniósł głowę, rozejrzał się
ostrożnie i nie zobaczył nikogo. Wiał nieprzyjemny, chłodny wiatr. Wstał ociężale, zszedł kilka kroków  w dół i usiadł w
krzakach, gdzie było zaciszniej.

Marion
27 april 2011 at 17:24

O rany! Bardzo dobre. Ale w pewnym momencie zbudowane napięcie łamie się. Jest w tym tajemnica, nie wszystkie tropy rozszyfrowałam.

report

Wanda Szczypiorska
27 april 2011 at 17:44

To była taka moda wtedy - na nie dzianie się

report

Szel
27 april 2011 at 17:36

zadziwiajace opowiadanie...i rzeczywiscie tajemnicze tak jak to zauwazyla Marion !

report

Wanda Szczypiorska
27 april 2011 at 21:31

Dzięki Szeluniu, że wpadłaś

report

Szel
28 april 2011 at 18:58

nie cierpie powtarzac komentarzy ktore nie weszly , zwlaszcza tych w ktore wlozylaam serce...tak wiec Wando teraz krotko...intrygujaca zagadka...poprosze o ciag dalszy:)))

report

gabrysia cabaj
27 april 2011 at 17:46

jednym tchem, potem drugim - jakbym tam była

report

Wanda Szczypiorska
27 april 2011 at 21:28

Bardzo się cieszę Gabrysiu

report

Marion
27 april 2011 at 20:10

Dodam jeszcze: opko pachnie literaturą, prawdziwą.

report

Wanda Szczypiorska
27 april 2011 at 20:30

Bardzo paniom dziękuję. Dobrze że wyciągnęłam z pudla na szpargały ten pożółkły maszynopis

report

Jarosław Trześniewski
28 april 2011 at 07:56

Opowiadanie znakomite. Atmosfera niedopowiedzeń wiecej mówi i daje wodzić wyobraźnię. Bardzo!!!

report

Paweł P.
28 april 2011 at 15:32

To prawda. A sposób narracji poniekąd przypomina "Wzgórza jak białe słonie" Hemingwaya. Jedno z moich ulubionych opowiadań.

report

Darek i Mania
30 april 2011 at 00:13

czytam i czytam i ten worek i starzec i Wala i nawet owce nie zrobiły tu tak wyczekiwanego wrażenia -zaskoczenia jak te wcześniej czytane teksty a mimo to czytało się szybko i ta ciekawość w tle -oczywiście spodobało się :)

report

An - Anna Awsiukiewicz
30 april 2011 at 07:26

Porusza wyobraznię--świetne:)

report

Bartłomiej Boruta
7 may 2011 at 00:13

Ludzie, opętało was, to żałosna grafomania. Żenada, gdybym kupił taką książę oddałbym ją tego samego dnia. Co za debil może porównywać te tanie wypociny z Hemingwayem. Bosze gdzie ja jestem, w kąciku wzajemnej adoracji nieudaczników?

report

Paweł P.
8 may 2011 at 01:47

pozdrów ode mnie klub dzieci mszczących się za nieprzychylne opinie :) 1. Technika narracji rzeczywiście przypomina niektóre opowiadania Hemingwaya 2. Chyba chciałbyś należeć do tego kącika adoracji, bo widzę że bardzo zależy ci żeby chwalono twoje wiersze (które i w mojej opinii są wyjątkowo marne)

report

Darek i Mania
20 may 2011 at 19:02

książkę * Boże * - co czytelnik to inne gusta -radziłbym czytać text i odnosić się do tekxtu a nie do opini komentujących które każdy zapisuje od siebie i jeśli nazywa się czytelników nieudacznikami to radzę ogłosić się "Boszem" i zaprosić " świętych " ;):)

report

Jan Łukaszewski
21 may 2011 at 18:04

Święta prawda Dariuszu . Nareszcie ktoś obiektywny i trzeźwo myślący

report

Madoo
22 may 2011 at 16:43

badzoe dobre, badzo :))

report

Efka
25 may 2011 at 12:38

Fajne, choć mój ulubiony Pani tekst to nadal "Zapaść" :)

report

grażyna koszewska
25 may 2011 at 22:06

A tu weszły Owce ! Wando ! Twoją prozę zawsze czyta się szybko i potem mi smutno, że już się skończyła. za szybko...

report

Jarosław Jabrzemski
23 june 2011 at 23:09

Dobrze napisane, choć tak rozbuchanej mody na szczecinę nigdy nie było, a Autorka po niej jak po łysej (siwej?) kobyle.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register