Wspinam się na wzgórze. Stamtąd bliżej
nieba. Jeszcze trochę, parę szczebli.
Zaciskam lańcuchy, opieram się
o kamienne skały. Coraz ciężej.
Spogladam za siebie. W dole zieleń
traw. I łąki kwitną. Kolorowym kwiatem.
W oddali widoki: małe dzieci
biegają na boso - rozbawione,
nieopodal szkoła i dom stary -
- powojenny w gruzach. Wielki pałac
dzieciom do zabawy i straszenia;
rzekome duchy w prześcieradłach.
Migają sceny minionych lat
zamknięte bezpiecznie, ukryte w pamieci -
obrączka na palcu, dziecko płacze, chore na biegunkę. Wiatr naprzeciw.
Jeszcze parę kroków. Idę wysoko
na sloneczne wzgórze. Tam spotkam
ziemię obiecaną, gdzie spokojnie
śpi zamknięta przeszłość. A wiatr śpiewa.
australijka
Pięknie to napisałaś Danusiu :). Pozdrawiam serdecznie :)
report
Po co wiersz? Napisać to rezygnując z wersyfikacji i pourywanych zdań (Kolorowym kwiatem. Wiatr naprzeciw.) Opowiedziana po prostu scena będzie bardziej widoczna.
report
odpowiadam: Pisze rymowane wiersze, tu sa rymy niedokladne, szkoda, ze nie zauwazylas Wandziu. Nie musza byc tasiemce, Moglam oczywiscie dopisac dolozyc "kolorowym kwiatem do zdania", ale chcialam jakoby oddzielic sredniowke. Zauwaz, ze jest na szostej. A wiatr naprzeciw ma swoj cel, chcialam powiedziec, ze zycie pod wiatr, jest to jakoby podsumowanie przeszlosci 'WIATR NAPRZECIEW" Do Maksa, dokladam czasem bez pogrubien, chyba latwo sie domyslec, ze pogrubienie powoduje lepsza czytelnosc szcegolnie dla osob, noszacych okulary. Pozdrawiam i dziekuje za komentarze.
report