4 february 2012

poetry

Saranova
Saranova

pół na pół

dusza jak naczynie
w połowie pełna
i pusta w połowie
pęka rysą bólu
gdy sytej pogardy
bezduszna machina
zapłakane dzieci
przemocą wydziera
z kochających ramion
i nic się nie liczy
krzyk matki bolesny
odbija się echem
od głuchej ulicy
zamyka nawias
wczorajszych nadziei
pandemonium nędzy
wsród blichtru szaleje
rwąc wszelkie więzy
życia pół na pół
przeciętego udręką
niespełnionych snów

Withkacy
4 february 2012 at 22:15

i jeszcze przez pół, tak to jakoś wygląda. pozdrawiam

report

budleja
5 february 2012 at 12:18

zastanawiałam się również nad uczuciami kochającej matki gdy bezduszni urzędnicy zabierają jej dziecko, dobry temat:))

report

Slawrys
12 february 2012 at 20:12

jest coś w tym życiu pół na pół, dobrze że można umrzeć na całość bo to już by była totalna klapa

report

Saranova
15 february 2012 at 17:55

jakoś trudno pozbierać życie w jedną całość, stąd i tekst taki na niby ale dziękuję za komentarze :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register