Poetry

katmata
PROFILE About me Poetry (12) Photography (15)


katmata

katmata, 14 december 2019

Ekwador

Zabalowałeś, a matka ostrzegała,
ta noc miała zmienić wszystko, zmieniła pościel.
Zwyczajny film i postrzeganie jutra, wyobraźnia.
Przesmyk Magellana. Utknęłeś.

Zdobywanie to walka, cisza nie wróży niczego dobrego.
Miałeś naprawić zerwane sidła, wspólne polowanie
i zraniona łania, rozpieprzyłeś rzeczywistość.
Zapewnienia, obiecana nietykalność. Komu?
Dziwce?

Nowe rozdanie. Szelest kart.
Ta whiskey smakuje zdradą. Nie mamy szans bycia sobą.
Kto by zresztą tego chciał?


number of comments: 1 | rating: 0/2 | detail |


katmata

katmata, 7 december 2019

Takie nic, a boli

Miałam wyrwać ci serce. 
Wiele jeszcze przed nami.
Zatęsknisz.
 
Miałam milczeć. 
Nie kąsać. Potrafię jednak zbyt wiele.
A może i nie.


number of comments: 2 | rating: 0/1 | detail |


katmata

katmata, 2 december 2019

Zmyślony los iskierką do nieba

Zakochana w wolności szara myszka,
bohaterka  orgii w operze,
zwyczajna dziewczyna
płacze.
 
Zrozumieć siebie, nie wybaczyć innym,
zaorać dzikie pola.
W pamięci oczy, spojrzenie stalowych igieł,
cisza spadającej rdzy.


number of comments: 1 | rating: 0/4 | detail |


katmata

katmata, 27 november 2019

Przepalony styk

Zabawnie, że cierpisz.
To takie proste odwrócić głowę.
Zabawka na końcu sznurka,
Obraz jutrzni.

Wydrapane w brązie imię, modlitwa za psa.
Pajęczyna myśli, wyliczanka.


number of comments: 2 | rating: 0/1 | detail |


katmata

katmata, 25 november 2019

Zmyśliłam to wszystko

Napisz mi proszę kocham
napisz odchodzę bo muszę
najlepiej nie pisz już nic
 
W szkatułce zgubione srebro
atrapa pieczęci Boga
miałeś ją dostać na gwiazdkę
świat zniknął
 
Jak cała wieczność
zbyt łatwo
obiecana


number of comments: 1 | rating: 0/3 | detail |


katmata

katmata, 22 november 2019

Sława

Zat młoda na płacz, naiwna wciąż
śni.
Przeklęty dar młodości przeszkadza
biec.
Traci rytm, poczucie smaku nie to.
Z tanim winem rodzi się bunt.
 
Natarczywość, lepka niecierpliwość.
Bratnie dusze w grzechu.
Zapach zepsucia.
Ludzkie ciało trampoliną do sławy.
Czyż nie?
 
Nad kominkiem portret
ciecia,

zielonym banknotem podpala stos.


number of comments: 2 | rating: 0/1 | detail |


katmata

katmata, 21 november 2019

Wróć

Szmaragdowy blask nocy, 
usta krzyczące. Rozpalone ciała. 
Gdzie jesteś? 
Chłopcze z wymyślonego świata.
 
Łódź odpłynęła,
na piasku pozostał ślad stępki i rdza
czerwona, jak krew.
Serce wciąż bije. Umieram.


number of comments: 5 | rating: 0/1 | detail |


katmata

katmata, 12 november 2019

Skaleczony świat

Chciał wszystkiego, ona tylko miłości.
Dwie skaleczone dusze, równowaga gwiazd.
Pytała, on walczył. Dusza czasu jest w nas, 
czego więc szukamy?
 
Zapalone latarnie, mgła i okiennice,
zakonna cisza, modlitwa dnia.
On dawno zapomniał, ona ciągle w marzeniach,
nie wie co on, na niego czeka żona.
 
Malowane latawce, smsy bez końca, 
kurwa,
nie wytrzymam tu miesiąca.


number of comments: 2 | rating: 0/1 | detail |


katmata

katmata, 10 november 2019

Za ścianą umiera cieć

Mieliśmy użyźnić ziemię. Stchórzyłeś.
Jak mam uwierzyć, że warto?
Zabawna utrzymanka Boga, roztopy na wiosnę.
Zgnijesz.

Mamy sposobność pieprzenia bez świadków,
rozkminiania dziwek,
uciekasz?
Tylko tego nauczyła cię żona?


number of comments: 6 | rating: 0/1 | detail |


katmata

katmata, 8 november 2019

Prognoza pogody

Niezaplanowane spotkanie, erupcja pragnień. 
Kac.
Po jaką cholerę przyjeżdżasz?
Autobusy są dziś kompletnie inne, 
mają WiFi i 
kradną dusze,
po jakie licho jestem
tu i 
czekam?
 
Skazany za życia, mogłeś wszystko.
Makijaż trupa, 
echo.
Mamy zbyt wiele do stracenia, by wierzyć.
Ja uciekam. Zapytasz dlaczego?


number of comments: 2 | rating: 0/1 | detail |



10 - 30 - 100  




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register