Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
W Dolinie Krzemowej wymyślają cacka dla ludzi
gdyby nie ludzie nie byłoby czego wymyślać
nie byłoby czego wymyślać;
nudne rzeczy wymyślają w Dolinie Krzemowej
zasadniczo zdrowie i produktywność po co
po co być zdrowym i produktywnym?
Jak patrzeć na niebo to każda sekunda domaga się fotografii,
a ja nie mam lustrzanki, i stąd mój ból. Że niebo, Bóg i ja -
idziemy w nicość. Jarzysz? Pewnie tak.
Z wiekiem coraz więcej nicości nawet nie wiem czy to złe
co ja bym chciał żeby dla mnie wynaleźli w Dolinie Krzemowej?
Nie wiem
słońca blask w oczach błysk
nad nami płonie niebo
płomień co krwawi purpurą
wyznaczyć kierunek sercu
wszyscy poszli w świat
zostałem w ręku z piórem
tkam poezje na papierze
obrazek na płótnie
jak pięknie się uśmiechasz
gdy czytasz gryzmoły
chodźmy dalej dzień nie poczeka
żal się spóźnić gdy wystyga zupa
Tranzyt mojego ucieleśnionego umysłu przez arterie miasta.
Twarze - męskie, kobiece, wrażliwe, z drwa ciosane, Lilith
o zielonych oczach nie bardzo chce dać bilet do kontroli.
W Warszawie płakałem jak Pound - na Dworcu Centralnym
wśród Chińczyków, Marokańczyków, Anglików, Indian,
zakapiorów i kobiet z wyższych sfer - jeden pień.
Teraz to się powtórzyło.
Nie ma nic mądrego do powiedzenia na ten temat, i nie ró-
bcie ze mnie polityka. Nie chcę żenić ognia z wodą, może
w piątym wymiarze. Wystarczy mrugnąć okiem.
Jak to napisał Wysocki podczas pobytu w klinice, którą
na dzień dzisiejszy jest właściwie ten świat - pijcie, pra-
cownicy naukowi, pijcie -
jak inaczej to spuentować?
IV.
Siąść i napisać co jest. Co jest? Klawiatura. Jakże ograniczona ontologia!
Stąd się chyba z resztą bierze zazdrość - wydaje się, że ktoś ma więcej - czego? - życia, niż ja.
Ale na moje oko? “There is no need for revolution - all states are equal… in this abyssal”. Im dalej
po trzydziestce tym mocniej się w tym upewniam. A skoro nie zazdroszczę już nawet Nietzschemu ani
Rimbaud, to właściwie mógłbym zazdrościć już tylko Rembrandtowi. Chociaż obiektywnie mam tyle co
kot napłakał.
Więc to mocno zindywidualizowane, ktoś powiedziałby: dziwaczne… niech tak będzie.
I.
światło pada na chodnik
spomiędzy gałęzi
żółte jak liście na klatce
I.
horyzont mostów i parki. Okno na most
i na park - na dworze chłodno; zimno na
dworze i jest woda na ławce
II.
Wpatrywać się
wpatrywać - w
kartkę
i nikogo nie oszukiwać. Więc:
jestem zwykłym menelem z przerostem kory odpowiedzialnej za język.
Może mszczę się na instytucji poezji za to że nie spełniła moich wyobra-
żeń o czymś w stylu oświecenia.
III.
Życie jest - jednak -
ciekawe.
Złożyłem ofiarę z nicości dla nicości -
i usłyszałem o wzrastaniu w dół:
dusza zstępując na świat obawia się skalać
a jednak to ten świat jest jej przeznaczeniem.
I. Spróbujcie tego
Śmieję się
z pisania -
to biogra-
ficzne.
Tryska
pretekst
do pisa-
nia:
pisanie
musi być
ciężkie
bo inaczej
słowa nie ważą
tj. pretekstem
jest ciężar.
Wódka jest dobra w miarze; nie,
(...)
--- full text ---
ktoś
szukał aksjomatów
kto inny
urządzeń pomiarowych
jeszcze ktoś
znaczeń
poeta znalazł
punkt na marginesie
tam właśnie milczenie
rozłożyło swoje mapy
a gdy usłyszało
że to
nie ma sensu
zostało metaforą
ostatnio dni tak jakby krótsze
przegrywam ciszę w zapomnienie
w chmurną nostalgię wieszam smutek
jak pierwszym wierszom przed pogrzebem
próbuję siłę w sobie znaleźć
nieswoją dźwigam na ramieniu
tak jak wodospad drążę skałę
kiedy czas kruszy ją w milczeniu
sen też mi przeszedł w środku nocy
jak myśl samotnie obok łóżka
i choć depresji nikt nie prosił
z ciszą buszuje na poduszkach
Uprawianie ogrodu na podłożu wzajemnym scen życia
na podłożu wzajemnym
znajomości nieznajomości
obecności nieobecności
nadzieja
beznadzieja
wdzięczność
obojętność
wspólne wakacyjne wypady z zaprzyjaźnioną parą
jak już było
jak będzie
jak miało być
jak myślałem że miało być
na rower i jogging
a głupek wioskowy cieszy się, że był u lekarza,
a lekarz dawał batony
właśnie wybieramy się na wycieczkę, na pole
przeskok
biegniemy korytarzem ociekającym wodą
on jest wyśniony lepszy biegacz
rozciąga sobie nogi, Rutgher Hauer umięśniony
potem ona i on zostają w tyle
zazdrość, zadra
jak dobrze jednak mi idzie
(...)
--- full text ---
Na tej wojnie tak jak w życiu
Najbezpieczniej być w ukryciu
Nie pchać się na pierwszy ogień
By nie robić krzywdy sobie
Chociaż z tyłu masz oddziały
Wnet na ciebie pójdą strzały
Lepiej czujnie tkwić w okopach
I nie spuszczać z życia oka
Gdy już starasz się za bardzo
Wówczas wszyscy tobą gardzą
Kiedy idziesz ramię w ramię
Musisz puścić to w niepamięć
Jak już podasz komuś rękę
Wkrótce zmienisz się w przynętę
Zawsze znajdzie się silniejszy
Do orderów z piersią pierwszy
Spójrz, że więcej bohaterów
Po swej śmierci ma orderów
Cóż z zaszczytnej ci mogiły
(...)
--- full text ---
