Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
IX. Mówić prawdę (Zamówienie)
Nie wiem czy chcę
abyś był; bo nie wiem
czy chcę -
abym ja był.
Ostatecznie nic
mnie nie nasyciło
dlatego -
potrafiłem składać ofiary:
z nicości dla nicości.
Kilka razy coś błysnęło
jak ogon lisa płomień
metafora drozda
i choć z wiekiem Nietzsche
coraz bardziej mnie irytuje
to jednak uwierzyłbym
(...)
--- full text ---
III. Problem
Ściana i torebka foliowa
na wczorajszym talerzu
krwawiły wraz ze mną;
lecz teraz nic ani nikt
już nie krwawi - może
to zupełnie martwe.
Światło rozszczepiało się
w liściach w zimnej klatce -
tęsknię za tym
za narodzinami
z braku
inwestować w to dożywocie
jakiś problem
neurologiczny.
I. Mankiet (Pijany)
Dramat jest być może drogą
to trochę jak w filmie ładny
światłocień. W próżnię idą
moje słowa, choć czuję się
swoim - wśród raperów
i krawędziarzy.
Ambiwalentne! Pokutuję
za trzy ostatnie pokolenia
a ponoć Sprawiedliwość
jest policzkiem -
dla tego
który nie ma w sobie miłości.
Fryderyk nie dał się orżnąć
Ferdynand spojrzał pod maskę
(...)
--- full text ---
już w maju siadaliśmy na ławce pod płotem
z Magdaleną można było rozmawiać o wszystkim
któregoś roku całą wiosnę walczyła z turkuciem podjadkiem
innym razem problemem była rdza na gruszach
z czasem dowiedziałem się czym podlewa pomidory
i dlaczego nie sieje pietruszki
.
wybaczała mi przyspieszony oddech
ja nie zwracałem uwagi na jej pierwsze siwe włosy na skroni
intuicja podpowiadała mi że Magdalena jest dobrym człowiekiem
często wyczytywałem z jej oczu radość
pozwalaliśmy marzeniom pulsować jednym rytmem
lubiłem jej zaraźliwy śmiech
nie wszyscy potrafią cieszyć się całym sobą
.
życie to muzyka
a my graliśmy jego uciekającymi nutami
ku gorącym sercom
naszym sercom
i enjoy the petals
of rose lavender magnolia peony
daisy violet lilac
i bathe in their infusion
and then i carry like a mist
a subtle scent for you
i shine moisturized and smooth
as a surprise i offer
the fluttering wings of a dragonfly
I. Niedziela
prężą się myśli
ściany nośne
pod gruzami rzeczy
lekkich jak papier
trzeba coś mówić
by zagłuszyć pustkę
ładnie oprawioną
ciałem
trzeba nieść życie
wyzwalać energię
z każdą czekoladką
ze spirytusem
którą jest mowa
(...)
--- full text ---
.
dotyk
każdy fałszywy budzi niepokój
a ty jedna wiesz kiedy swędzą usta
łatwo kaleczę język
nie grzeszę - bogom brakuje aniołów
wytrawnym nie oszukasz pożądania
.
śniłem twoje chłodne dłonie
rano znalazłem dla nich miejsce w sercu
,
całuj pierwsza
zawsze fascynowały mnie kobiece dłonie
ile można było z nich wyczytać
ile wywróżyć
czasami zdawały się Poezją
niekiedy Baletem
pachniały Dojrzałością
jesienią życia
widziałem w nich radość i smutek
pomarszczone wycierały łzy
wciąż delikatne wrażliwe
gotowe na czułość
cieszę się płatkami
róży lawendy magnolii peonii
stokrotki fiołka bzu
obmywam się ich naparem
a potem niosę jak mgiełkę
subtelną woń dla ciebie
lśnię nawilżona i gładka
w niespodziance składam
trzepoczące skrzydła ważki
są rany które nie chcą się goić
są łzy których nijak wypłakać
wspomnienia zatrzymane
w destrukcyjnych obrazach z przeszłości
.
dzisiaj znów padał deszcz
nie wiem czy wszyscy tak mają
z pajęczyną za szafą
z wyborem ubrania na wieczorne przyjęcie
z kupnem prezentu pod choinkę
często zastanawiam się nad zmianą pracy
denerwuje mnie pies
słaby internet
sąsiad który non-stop słucha disco polo
może i dobrze że ostatnio słabiej słyszę
Magdalena zwróciła mi uwagę
że słyszę to co chcę usłyszeć
wspomnienia chowam pod poduszką
pamiętam szept - mówiłaś - kocham cię
