30 august 2011

poetry

Ludwik Perney
Ludwik Perney

Gdzie podział się rumuński demon?

Kościelny dzwon wisi na tymczasowej konstrukcji
tuż nad ziemią. Dzwonnik – chudy, szary chłop
o charakterystycznej twarzy – to idealny obiekt.
 
Szymon skupił się na nagrobkach, nie zauważa
demonicznie zaklinanego sakramentu chrztu
– matka klęczy pochylona w niewygodnej pozycji,
 
trzyma dziecko tuż pod grymasami popa i dłonią
która jest mimem rozgniewanego Boga. Edyta
szuka najlepszego światła, naciska spust.
 
Demon chyba nie chce opuścić ciałka, modlitwa
trwa już kilkadziesiąt minut. Głos dziecka zachrypł,
wrzask nie ustaje. Twarze demona zastygły
 
na matrycach Edyty i Kachy. Szymon unosi obiektyw,
dzwonnik uderza w dzwon i pojawia się pytanie,
które zostanie w Szymonie do końca wszystkich chrztów.

Szel
30 august 2011 at 23:26

do czeo Ludwiku dzwonnik taki idealny..do chrztu?_ cieplo:)))

report

Ludwik Perney
30 august 2011 at 23:27

do zdjęć, Szel :-)

report

Szel
30 august 2011 at 23:35

no to cyk:))jedna niewiadoma z glowy :))...dreczy mnie jeszcze ten demon w dzieciaku...czyzby chrzest rownal sie w rumunii egzorcyzmom ??

report

Ludwik Perney
30 august 2011 at 23:38

nie wiem, w każdym razie z boku chrzest wyglądał bardziej na egzorcyzmy :-)

report

dodatek111
31 august 2011 at 09:02

do wielu spraw podchodzimy z rutyną, sceneria zmienia nasze postrzeganie...dobry, zatrzymuje

report

Ludwik Perney
31 august 2011 at 14:24

Dziękuję :-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register