2 april 2011

poetry

Natali
Natali

brelok

maleńka mówił
biorąc w dłoń

przez całe lata
domem była jego kieszeń
między zapalniczką
a mocnymi

sięgał i wybierał papierosy
więc nie zużyła się szybko

po kilku latach
wyprowadziła
z równowagi
słow i czynów

nie żałowała

nigdy nie lubiła sąsiedztwa
tej rudej papierośnicy spod ósemki

Sara
3 april 2011 at 01:29

a powiedziałaś dziś ze kwiaty w ogrodzie tak piękne z połączeniem ptaków że nie trzeba poezji

report

Natali
3 april 2011 at 08:35

tak Dju, nie trzeba poezji, gdy patrzę na natutę, która znów odradza się w nowym życiu - samo piękno - prawdziwe

report

agnieszka_n
3 april 2011 at 17:33

Ciekawe... Podszyte tzw. drugim dnem. To jest tzw. "pazur" tego tekstu. :). Pozdrawiam ciepło!

report

Natali
3 april 2011 at 21:19

dzięki Agnieszko, cieszę się że już jesteś :))

report

agnieszka_n
3 april 2011 at 22:39

jestem... jestem...:);*

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register