|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (103) Prose (3) Diary (94) Photography (46) Graphics (10)
Postcards (19) About me Friends (51) | |
Domyśliłam się, że nie żyjesz choć nic mi nie powiedziałaś.
Poznałam po ruchu warg; jeszcze po oczach mniej ruchomych.
Jest teraz samo ciało tylko sine i nic już jakby ostatecznie –
nieużyteczne. Śmierć jest wszędzie naraz:
powolna niestrudzona w chłonnej
ciemności łóżka.
- Czekałam na list siedem lat w końcu musiałam wyjechać.
Drzwi zastałam puste zamknięte;
bez nazwiska.
Myślę, czy dłonie nadal masz zimne i włosy dłuższe dwa razy niż przed wywiezieniem. Czy tam tobie jest teraz lepiej? (w moim śnie nadal jak dziecko chodzisz naga). Czy tamci noszą ciebie dziewczynko w ramionach, ojcowie o smukłych dłoniach i zielonych oczach?
Skad ja wiem, że ty tam jesteś
Skąd ja wiem, że ty tam nie jesteś
Listy przecież idą,
przychodzą, a potem
wracają
oj Calvadosic "zgwalcilas" mnie tytulem do przeczytania i zadalas przyjemny bol w serducho, bo tam mieszkalem i mam pieknie wspomnienia, dzieki i przepraszam, ze tak osobiscie:) a wiersz piekny i pisze to szczerze, nie pod wplywem wspomnien, bardzo uczucowy i przypomina mi piosenke Cat Stevens'a, pozdrowionka:))) pisane kursywa ", ze" tylko raz z przecinkem, oj leniuszku:)))))
report
ja mam w Toronto swój prywatny ból. "Wybaczam" osobistość. Przecinek szczęśliwie trafił na miejsce - wnikliwcze
report
szarości,zielenie,smukłość krajobrazu......powroty z dopiskiem adresat nieznany
report
wnikliwcze, cudo:)))))))
report
Lubię spotkania z Tobą w każdej postaci. Pzdr.
report
Oczywiscie teraz dopiero, jak zawsze kiedy jest na to najwlasciwszy czas znalazl mnie twoj wiersz, mnie z miasta Toronto, mojego miasta od wielu juz lat: "Śmierć jest wszędzie naraz" - ja wierze ze zycie tez... pozdrawiam cie, niesamowicie piszesz!
report
Bardzo personalnie bliski wydaje mi sie ten wiersz - z wielu powodow... dziekuje :)
report