30 april 2010

poetry

KMC
KMC

Leśmianowsko...

Rozbudziłem ogród nadgryzając owoc
owinięty w myśli niepokornych chustę.
Dojrzałego jabłka zapach jak bez-słowo
przemknął przez chłód sieni na pokoje puste.

Kiedyś pierwszy dotyk drżącej niewiadomej
drzwi nam pootwierał do pokus i znaczeń.
Splątując oddechy urywanym słowem
oznaczał to samo, jednak brzmiał inaczej.

Warkocze na których pierwsze lśniły świty
już babiego lata zdobi szron pajęczyn.
Złudny powab kolan niegdyś wciąż odkrytych
własnym niespełnieniem na wspomnieniach klęczy...

Ferdynand Głodzik
30 april 2010 at 07:59

Pamiętam. Fajne :)

report

Kasia P.
30 april 2010 at 09:10

bardzo mi się podoba

report

KMC
30 april 2010 at 10:06

Dziękuję Wam :)

report

alt art
24 august 2013 at 12:00

mówiłam: nie budź..

report

oczy jak pustynia
28 august 2013 at 17:44

ładnie wkomponowany erotyzm:-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register