Tadeusz Różewicz słucha
Marleny Dietrich
ma przymknięte oczy
półotwarte usta bezwiednie
zaciska dłonie na poręczach
fotela
jego matka na fotografii
jest piękna młoda
dużo młodsza niż on już
wie o Januszu uśmiecha się
błękitny anioł
śpiewa
Sag mir wo die Blumen sind?
wo sind sie geblieben
miłe:)
report
dzięki! tutaj bonus muzyczny: http://www.youtube.com/watch?v=P3ET1b0ymZs
report
Bardzo dobry i piekny wiersz, czy pod wpływem tomu:Matka odchodzi"?Rózewicz w tym roku pochowal syna Janusza... Pozdrawiam Poetę!
report
pod wpływem dokumentu w TV. nie wiedziałem, że Tadeusz Różewicz miał syna Janusza, ja pisałem tu o jego starszym bracie, też Januszu, którego gestapo zamordowało w '44. pozdrawiam!
report
Janku polecam Ci ten tomik. Piekny.
report