ALL WORKS Poetry (17)
About me

17 june 2010

poetry

Igor  Bielenik
Igor Bielenik

z rogu obfitości

wróciła. w dłoniach trzymała kamień.
włożyłem go sobie do środka - od działania
do nie-działania - uważny w dwójnasób.

gdy ziemia stała się niebem nie było
żadnej przerwy. radość przychodzi gdy seks
znika. wibrujemy, pulsujemy radością

totalną, tymczasem Bóg logika ( choć
to tylko mentalna hipoteza) niczym nożyce
wszystko tnie, dzieli. i ona

odeszła. rzuciłem w nią kwiatem. to taki
kompromis. nie mogłem rzucić kamieniem.

Jarosław Trześniewski
17 june 2010 at 22:44

Igor cholernie dobry wiersz:):):)

report

Igor Bielenik
17 june 2010 at 23:04

dzięki;)

report

LadyC
17 june 2010 at 23:05

Ale kwiat nie był z doniczką? To tak w razie czego. A poważniej, bardzo mi się podoba. Pozdrawiam :)

report

Igor Bielenik
17 june 2010 at 23:15

a wiesz? o tę doniczkę zapytano, a właściwie, zasugerowano mi przed chwilą na innym portalu. coś jest na rzeczy;P

report

Pi.
18 june 2010 at 00:39

aha... z mocą... pal sześć "czym" rzuciłeś - dużo ważniejsze jest "dlaczego".

report

Igor Bielenik
18 june 2010 at 01:05

pi, kto jest bez wini pierwszy rzuca kamieniem, wiec ona go przyniosla wiedzac ze odejdzie...nie jestem bez winy. kwiatkiem rzucilem zeby sie asymilowac ze swiatem. z jednej strony zlosc, z drugiej pogodzenie...

report

Wanda Szczypiorska
18 june 2010 at 12:08

Widocznie dla niej ziemia nie stała się niebem.

report

Igor Bielenik
19 june 2010 at 21:29

no tak pani Wando, bo w tym cały jest ambaras...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register