wieczorem
szron osiada na szklankach czerwonych
splątani węzłem wszechświatowej sieci
nie rozróżniamy czy kwiecień
czy wtorek
poeci
od analiz przesileń rządowych
okrągłe zdania zdobią monitory
nim wszystko skryje wygaszacz ekranu
odkryją prawdę sto razy tę samą
nowe przesłanie na nowe stulecie
a rano
świt wycieka jak sok dzikiej róży
znów dyskusje tkane snu flanelą
zastygają przed spiżową bramą
której telefonu zew nie zburzy
na czerwonych szklankach - po co inwersja? inaczej bym frazowała Jakoś mnie nie przekonuje, dziwnie sztuczne wrażenie na mnie robi
report
Wiersze czytam głośno. Tak mi lepiej brzmi, zwłaszcza "wieczorem" - "czerwonych". A ogólnie to zgadzam się, że coś tu nie gra, może "snu flanela"?
report