issa
20 june 2011 at 16:52

Heh, Twoje obrazy to dla mnie zagadka: jak to jest, że wystylizowana fotografika nie jest mi szczególnie bliska, a jednak w tym wypadku zdjęcia wabią. Tu - twarz. Twarzy nie zostawię bez słowa. Wrócę w sprzyjającym czasie, bo teraz znowu w real. Dobrego.

report

Ame
21 june 2011 at 13:09

zapatrzenie w zamyśleniu...;-)))

report

issa
21 june 2011 at 15:46

Jestem, jako obiecałam. Będzie w częściach, ponieważ chcę, byś mógł mieć wrażenie, że mówię, a nie że chcę Cię zabić gadaniem.

report

issa
21 june 2011 at 15:48

I. Gdyby ktoś zobaczył mnie, kiedy poznawałam Twarz w Świetle (o tyle, o ile można poznać Twarz Innego lub jeden z jej wizerunków), może by się uśmiechał albo i chichotał, kiedy tak w tym, i owym wolnym czasie zmieniałam miejsca, wstawałam i siadałam, przekrzywiałam głowę, opuszczałam ją, zerkając spod oka, zadzierałam, gdy odchylałam się, zbliżałam, oddalałam, uff itd. Dla perspektyw, zmiany świateł, cieni i odcieni, dla przemian w en face, z profilów, na różnych poziomach i w różnych punktach, mgnieniach z obu boków, ze skosów, z góry, z dołu, z przodu... i... O, masz. I tu się zatrzymałam. Uzmysłowiwszy sobie, że tym razem milknie pozycja obserwatora, którą w sekwencji wymieniam czasami bez głębszego namysłu. Nie ma – z tyłu, heh. Nie ma. Lub jest, ale a-ludzko. Niby oczywiste: czemu się dziwować? Że fotografia na monitorze bez "z tyłu"? Czy że dla niej jest nim tył ekranu? I co z tego, że monitor? A poza granicami wirtualu to zobaczę twarz, gdy popatrzę od potylicy? Kto wie, kto wie. Może tak, może nie, skoro przestałam wierzyć, że jest coś, co "musi" być oczywiste. Toteż zdziwiła różnica w spotkaniu – że tak powiem – z tym najczęściej zawsze;), brak kompletności w mojej rytualnej bądź rutynowej /bywa: na jedno wychodzi/ wyliczanki. I pomyślałam, że przecież niejedna twarz w historii świata żyłaby widzialnie dłużej, gdyby tylko(?) drugiemu człowiekowi zaświtało w głowie: potylica i ludzka twarz mogą mieć z sobą związek. I to pierwszy pożytek w darze od Ciebie i od Twarzy w Świetle. /Ty i Ona, bo tak jak – z myśli i uczuć, nie z przepisu – nie utożsamiam autora z mówiącym w wierszu, tak i nie zakładam, że fotograf może i musi wyłącznie zawsze sam zajmować miejsce zarówno za, jak i przed obiektywem. Przeciwnie, ciekawiej, gdy nie biega w urzeczeniu samowyzwalaczem/. cdn. w jakiejś innej dobrej chwili.

report

issa
21 june 2011 at 20:38

brak kompletności *z mojej rytualnej bądź rutynowej /bywa: na jedno wychodzi/ wyliczanki.

report

issa
21 june 2011 at 20:39

II. Miałam krótki, ale intensywny romans z literaturą science-fiction, fantasy itp. Czytywałam wtedy również roczniki "Fantastyki", polskiego czasopisma promującego gatunki z tamtych przestrzeni. I zdałam sobie sprawę, że chyba konwencja Twoich fotografii przypomina mi między innymi zdjęcia i ilustracje stamtąd. Co nie jest zarzutem, jedynie odnotowaniem dostrzeżonego połączenia. I to – drugi pożytek. /cdn, jako i wyżej, czyli będzie, kiedy będzie/

report

issa
22 june 2011 at 08:12

III. Myślę o ciele raczej chyba dość niszowo. Znaczy, kiedyś mi się zdawało, że to nic cudackiego. Jednak im dłużej żyję, tym częściej, zaskakująco dla mnie, mój stosunek do ciała ożywia zdziwienie lub jakąś postać przeczenia w otoczeniu. A widzę ciała tak, jak patrzę np. na sosny na wydmie. Najczęściej /mz/ absurd lub nonsens, lub – kto jeszcze woli – asens mówić o sośnie w kategoriach "szpetota/idealnie" i/lub podobnych: pokurczowatość, węźlastość, wykrzywienia od wichrów, gruzły, wżery, powykręcane korzenie, tak samo jak smukłość, wybujałość, nieobecność szram – istnieją przy mnie w jakościach egzystencjalnie estetycznych – Jest. Mogę spojrzeć, jak jest. Bardziej szukanie postaci niż taksy. Choćby: jak jest swoim własnym archiwarium. I tyle. Nic więcej. Mówię o tym, byś mniej więcej wiedział/wiedziała, skąd idę do Twarzy w Świetle. /W realu większość słów byłaby zbędna - widać w nim ciało i oczy, no ale nie jesteśmy w realu/ Bo w ostatnim cdn, które będzie, kiedy będzie - już tylko o niej.

report

issa
22 june 2011 at 21:36

Ostatnia Część postanowiła, że chce być Bajką, heh. Takiej właśnie zażyczyła sobie widzialności na koniec. Wobec tego to też mój ostatni koment tutaj. Bajkę podlinkuję jako "odpowiedz na ten utwór własnym". Jednak przecież to nie do końca prawda, że on jest całymój, ten, hm, utwór. Powstał z rozmowy z Twarzą w Świetle i Twojej milczącej cierpliwie obecności:) Ze spotkania, dialogu, rozmowy. Ostatnio inny z fotografików na Trumlu, Nocny Marek, powiedział pod jednym z własnych zdjęć: "Co łączy zdjęcia z tekstami - właśnie to, jak je odbieramy - tym samym zmysłem. Każde na swój sposób tworzy w naszych głowach obrazy które są sumą tego co autor chciał przekazać i tego, co chcemy zobaczyć". Yhm. Tak. Tak chyba właśnie bywa. Tu obrazy zwielokrotniły się jeszcze w spotkaniu. I pięknie Ci za to dziękuję, 28brrr10 - jest dla mnie niezwykłą podróżą.

report

issa
7 march 2012 at 02:34

heh, patrz, a od tej twarzy chyba się wszystko zaczęło. chociaż usunęłam z mojego profilu bajkę, która była tutaj podpięta. Ślad został. W każdym razie - we mnie został. cokolwiek to może znaczyć

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register